IV Grand Prix Łodzi relacja

grand prix łodzi 2014
IV Grand Prix Łodzi - bieg 1
Reklama
grand prix łodzi 2014
IV Grand Prix Łodzi – bieg 1

W niedzielę, 24 listopada 2013 roku wystartowało IV Grand Prix Łodzi w biegach przełajowych in nordic walking. Pierwszy bieg ukończyło ponad 330 zawodników. Najszybszy wyjątkowo nie był dzisiaj Krzysztof Pietrzyk z LKS Koluszki, ale Sebastian Kosęda, który odstawił Faddaha o prawie 5 minut. 

Do biegu podszedłem całkiem poważnie, zakładając, że jest to prawdopodobnie ostatnia szybka piątka u Sobka w tym sezonie, bo w drugiej połowie grudnia leżeć pewnie będzie już śnieg. Na starcie, zostałem zdopingowany przez mojego ulubionego rywala Tomka Michalskiego, z którym lubimy sobie powymieniać “uprzejmości” przed startem. Dzisiaj Tomek oświadczył, że zajmie mi kolejkę po drożdżówkę żebym długo nie musiał czekać jak już w końcu dobiegnę.

Ruszyliśmy klasycznie dość szybko czyli Krzysio Pietrzyk poleciał i tyle go widziałem. Tomek też mnie odstawił, ale na ten bieg miałem PLAN. Polegał on głównie na tym, żeby nie dać się podpuścić na starcie i nie polecieć pierwszego kilometra po 3:30 bo by się to źle skończyło. Plan wykonałem nawet nieźle, ale i tak wg mnie obrałem za szybkie tempo: 4:01 po pierwszym. Na szczęście plecy Tomka przestały się ode mnie oddalać, a nawet minimalnie zbliżać.

W okolicy drugiego kilometra dogonił mnie Badyl, który powitał mnie przyjacielskim “Maciuś, nie za szybko dla ciebie czasem?”. Wybaczcie Mu, on jest za ŁKS-em, a oni jeżdżą na wakacje do Zgierza 🙂 Po czym żeby mnie zdołować wdał się w luźną pogawędkę ze swoim znajomym (przy tempie 4:05), kiedy ja zaczynałem się pocić. Stwierdziłem, że tak się z nimi nie bawię i pobiegłem sobie gdzie indziej.

“Gdzie indziej” okazało się być plecami Tomka, któremu zapowiedziałem, żeby się nie martwił bo miejscie w kolejce po herbatę mu przytrzymam.Nie był z tego faktu zadowolony hehe 🙂

I tak upłynęło mi okrążenie pierwsze IV Grand Prix Łodzi.

Drugie okrążenie IV Grand Prix Łodzi  to w moim przypadku walka o utrzymanie tempa, a zabawę w ściganie klasycznie rozpocząłem na ostatnich 200 metrach.

Dzisiejszy finisz był epicki: najpierw dogoniłem i przegoniłem nieznanego mi kolegę. Kolejnym, którego miałem zamiar wyprzedzić, był Maciek Małecki. Wyprzedziłem go udając, że to w sumie spacerowe tempo.

Wiadomo, że Maćki nie odpuszczają, więc Maciek M. zaczął gonić Maćka W.! Musieliśmy nieźle dawać w długą, bo publiczność na mecie prawdopodobnie szalała z emocji (piszę prawdopodbnie, bo jak mówi zasada z Zombieland: “When sprint, then sprint!”) byłem skupiony na jak najszybszym przebieraniu nogami by utrzymać przewagę nad Maćkiem. Niestety okazało się, że dzisiaj mocniejszy był kolega Małecki. Wyprzedził mnie na ostatnich (chyba) 5 metrach. Różnica netto jaką nam zmierzono w pierwszym biegu IV Grand Prix Łodzi  wynosi 1 sekundę. Gratulacje Maćku!

Sprawdziłem swoje czasy z poprzedniej edycji i okazało się, że nie było najgorzej. Mój czas 21:12 to mój najlepszy wynik w Grand Prix Łodzi w historii, o 3 minuty szybciej niż pierwszy bieg poprzedniego cyklu!

Ha, jest progress. Ostatni bieg na tej trasie, w marcu 2013, pobiegłem w 24 minuty. Treningi u Rysia Goszczyńskiego są najlepsze! Dzięki Trenerze!

Reklama

Co myślisz?

Napisane przez Maciej

Reklama
Reklama

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Reklama
zupka chińska

Zupka chińska jak kotlet

wigilijna chojny łódź

Co ty tak schudłeś?